Miała wyjść ze szpitala z nową nadzieją, a wróciła w trumnie. Tragedia, do której doszło w Szpitalu im. Św. Rodziny w Warszawie, mrozi krew w żyłach. Młoda, ciężarna kobieta zmarła po rutynowym zabiegu, bo zamiast życiodajnego tlenu mogła dostać zabójczą dawkę innego gazu. Jej dwuletnie dziecko już nigdy nie przytuli mamy, która odeszła tuż przed samą Wigilią.
Wszystko zaczęło się miesiąc temu tj. 12 grudnia 2025 roku. To miał być zwykły dzień, pierwsza operacja na sali. Nowoczesny sprzęt, świeżo podłączona instalacja gazowa – wszystko lśniło nowością. Nikt nie przypuszczał, że ta nowoczesność stanie się pułapką. Gdy po zabiegu na twarz kobiety nałożono maskę, zamiast ulgi przyszedł nagły, brutalny atak na organizm. Stan pacjentki pogorszył się w mgnieniu oka.
Dramatyczna walka o życie i osierocone dziecko
Przez jedenaście dni lekarze ze szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej walczyli o cud. Niestety, 23 grudnia serce młodej mamy przestało bić. Zamiast dzielić się opłatkiem, rodzina musiała przygotowywać się do pogrzebu. W cieniu tej śmierci pozostało dwuletnie dziecko i nienarodzone maleństwo, które zmarło wraz z matką.
Prokuratura nie traktuje tej sprawy jak zwykłego błędu. To śledztwo na gigantyczną skalę. Prokurator Piotr Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie nie gryzie się w język.
Postępowanie ma charakter wyjątkowo szeroki i nie będzie miało typowego przebiegu sprawy o błąd medyczny. Zabezpieczyliśmy pełną dokumentację medyczną z obu szpitali i przesłuchaliśmy już wielu świadków.
– powiedział na konferencji prasowej.
Czy śmierć płynęła ze ścian?
Najbardziej przerażająca jest hipoteza śledczych: zamiast tlenu podano podtlenek azotu. Eksperci łapią się za głowy, bo systemy zabezpieczeń są skonstruowane tak, by taka pomyłka była fizycznie niemożliwa. Różne gwinty, inne kolory, unikalne kształty gniazd, wszystko po to, by nikt nie popełnił błędu.
Nie da się podłączyć węża od tlenu do gniazda podtlenku azotu ani odwrotnie. Jedyna możliwość pomyłki to sytuacja, w której w butli oznaczonej jako tlenowa znajdowałby się inny gaz
– tłumaczy w rozmowie z Portalem Mazowieckim prof. Maciej Żukowski.
Czy błąd tkwił głęboko w nowej instalacji ukrytej w ścianach szpitala? Czy ktoś fatalnie pomylił przewody podczas montażu? Teraz będzie musiała to sprawdzić prokuratura.
Wielki audyt w cieniu tragedii
Dramat na Madalińskiego odbił się echem w całym kraju. Prezydent Rafał Trzaskowski już zarządził pilne kontrole we wszystkich miejskich placówkach.
Taka pomyłka nigdy nie powinna się zdarzyć. Musimy natychmiast wyciągnąć wnioski
– mówił dziennikarzom.
Szpital, w którym doszło do dramatu, sam zawiadomił śledczych, ale dla bliskich zmarłej to marne pocieszenie. Ich życie legło w gruzach. Teraz jedyne, na co czekają, to odpowiedź na pytanie: kto zawinił i dlaczego młoda kobieta musiała zapłacić najwyższą cenę za zaufanie medycynie?
Roman Opolski
