Na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu pojawiły się nowe, stałe zapory antyterrorystyczne. Mają zwiększyć bezpieczeństwo przechodniów, a jednocześnie zmniejszyć wydatki ratusza. Bo zawsze służby miejskie musiały każdorazowo demontować mało estetyczne betonowe blokady. Choć można zadać pytanie, po co jest np. straż miejska, która chyba nie ma za dużo do pracy w Warszawie?
Blokady stałe pojawiły się kilka dni temu w najbardziej prestiżowych miejscach w Warszawie: Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu.
By zapewnić bezpieczeństwo dużej liczbie przechodniów, zdecydowano się na zainstalowanie stałych barier antyterrorystycznych, gdyż jak dowodzono zamachowcy uwielbiają atakować takie zatłoczone deptaki z wykorzystaniem ciężarówek czy dostawczych samochodów.
„Dotychczas na czas godzin „deptakowych” każdorazowo na jezdni montowane były znaki drogowe i betonowe zapory, które uniemożliwiały wjazd autom. Rano w poniedziałek były one usuwane. Operacja ta pochłaniała za każdym razem kilka tysięcy złotych. Od lat dyskutowano o możliwości wymiany tych statycznych zapór na wysuwane, które można by w razie potrzeby schować. Byłoby to rozwiązanie znacznie wygodniejsze w obsłudze i, jak zapewniają drogowcy, oszczędziłoby im wiele czasu i pieniędzy” – czytamy na portalu warszawa.naszemiasto.pl.
Bezpieczeństwo Polaków jest na pierwszym miejscu. Nie możemy pozwolić do sytuacji, jaka ma miejsce w krajach zachodnich, gdzie terroryści decydują się na szaleńczy atak na przechodniów. Tyle tylko, żeby zaoszczędzić jeszcze więcej pieniędzy, władze Warszawy mogłyby np. rozwiązać najbardziej „żarłoczną” i bezproduktywną Straż Miejską, która służy tylko po to, by ścigać babcie sprzedające czosnek na chodniku.
Źródło: naszemiasto.pl
