Adam Cz., 60-latek podejrzany o brutalne zabójstwo ratownika medycznego w Siedlcach, jest poczytalny i może odpowiedzieć za swoje czyny. Prokuratura Okręgowa w Siedlcach otrzymała kluczową opinię biegłych, która zamyka drogę do uniknięcia kary poprzez powoływanie się na stan niepoczytalności.
Biegli: To nie choroba, to alkohol
Przez ostatnie tygodnie Adam Cz. przebywał na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. Śledczy chcieli mieć pewność, czy mężczyzna w chwili ataku rozumiał znaczenie swoich czynów. Wyniki badań, które wpłynęły do prokuratury w czwartek, są jednoznaczne. U 60-latka nie stwierdzono upośledzenia umysłowego ani choroby psychicznej, biegli zdiagnozowali jedynie silne uzależnienie od alkoholu.
W ocenie lekarzy, podejrzany miał zachowaną zdolność do rozpoznania znaczenia swoich czynów i może samodzielnie prowadzić obronę przed sądem.
Zachodzi wysokie ryzyko ponownego popełnienia przez 60-latka podobnych czynów w związku z uzależnieniem od alkoholu
– podkreślił prokurator Bartłomiej Świderski, powołując się na opinię ekspertów.
Krwawy finał wezwania pomocy
Do tragedii, która wstrząsnęła środowiskiem medycznym w całej Polsce, doszło 25 stycznia 2025 roku w mieszkaniu przy ul. Sobieskiego w Siedlcach. Podczas suto zakrapianej imprezy Adam Cz. poczuł się gorzej i wezwał pogotowie.
Zamiast wdzięczności, ratownicy napotkali furię. Napastnik, mający ponad 2 promile alkoholu w organizmie, zaatakował nożem niosących mu pomoc medyków. 64-letni Cezary L. został ugodzony w klatkę piersiową i mimo natychmiastowej operacji zmarł w szpitalu. Drugi z ratowników odniósł rany nadgarstka.
Akt oskarżenia tuż-tuż
Decyzja biegłych otwiera prokuraturze drogę do sfinalizowania śledztwa. W najbliższym czasie planowane są ostatnie czynności procesowe, po których do Sądu Okręgowego w Siedlcach trafi akt oskarżenia.
Adamowi Cz. za zabójstwo funkcjonariusza publicznego grozi surowy wyrok, czyli kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 15 lat, ale może się też skończyć dożywociem.
Ewa Sztechman
